Żabka na kwadracie wita

 

Dlaczego Żabka?

Wiadomo, że kwadrat może oznaczać łóżko, więc tak – jestem niepełnosprawna. 

Dlaczego żabka?

Kilka lat temu, a może nawet dekadę, pracowałam w firmie wyjazdowej. Przydzielono mnie do pokoju z dwiema młodymi pannami – bezdzietnymi.

Pewnego wieczoru wróciły do pokoju w nastroju utopijnych wizji o macierzyństwie. Miały winko i debatowały o cudowności życia rodzinnego.

Słuchałam tego może pół godziny.

Lukier lał się jak fontanna po fondue.

Chciałam się zamknąć i nic nie mówić.
Niestety moja natura jest silniejsza.

W końcu się odpaliłam:

– Co wy pierdolicie?

W naszym świecie wygląda to raczej tak: zachodzisz w ciążę z pierwszym dzieckiem i już od chwili, kiedy się dowiesz, że jesteś w ciąży, gdzieś z tyłu głowy pojawia się jedno pytanie:

Jak ono stamtąd wyjdzie?

No z drugiej strony. Jakkolwiek o tym się nie myśli, kiedy marzy się o dziecku.

Potem jest cała ciąża:
rzyganko, zmęczenie, frustracje. Hormony robią swoje.

Facet nie rozumie, że z łagodnej owieczki zamieniasz się w tygrysicę, która najchętniej przywaliłaby mu łapą tylko za to, że istnieje.

A nad wszystkim wisi strach przed porodem.

Bo jak?

Jak przez taką małą szparkę ma przejść taki łepek?

No przecież się nie da.

A jednak.

Potem przychodzi poród.
I finalnie tylko ty masz wszystko rozerwane, tylko ty czujesz ból, a on stoi obok – zadowolony, dumny tatuś, bo zmajstrował malucha.

Kur… naprawdę się namęczył.

Nie rozumie, dlaczego jesteś wściekła.
Przecież dziecko płacze.

Więc zaczyna się zgadywanie: co ono chce?
Bo ono ci nie powie.

A od twojej trafności zależy, czy przestanie się drzeć.

Są podobno ciche dzieci. 

Chyba dopiero kolejne.

Jak już trafisz i masz chwilę spokoju, to trzeba ogarnąć dom. Tona prania, bo się ulewa. Ciuchy do zmiany co chwilę. Sprawdzanie, czy jeszcze w coś wchodzi.

Mąż woła o obiad.

I tak latasz z połatanym tyłkiem po domu, ciesząc się z pięciu minut ciszy przed snem.

Myślisz, że to koniec?

Nie, moje drogie.

Bo ktoś jest wypoczęty i chętny na igraszki.

Możesz odmawiać tygodniami, ale jego potrzeby nie znikają jak kamfora – wręcz przeciwnie, kumulują się.

Więc dla świętego spokoju robisz swoje, myśląc tylko:

„kur… może w końcu zasnę”.

I właśnie wtedy, w tej błogiej ciszy, słyszysz najpiękniejszy dźwięk świata.

Płacz.

I poziom wkurzenia osiąga zenit.

To praca całodobowa.
Jesteś dostępna zawsze.

Otwarte 24 godziny na dobę.

Jak jeb… Żabka.

I już wiesz, dlaczego żabka.

Żeby do końca życia pamiętać, że kobieta jest żabką… dopóki nie zmieni się w księżniczkę.


Wszystko, co publikuję, to moja subiektywna prawda.
Możesz się z nią nie zgadzać.

Możesz wszystko.

Bo kiedy mnie oceniasz, bardzo często tak naprawdę mówisz o sobie.

Jeśli masz potrzebę – wyrzuć to z siebie.
Może po prostu nie masz gdzie się wygadać.

Uwagi nie dostaniesz, więc nie licz, że odpiszę.

Jeśli starczy czasu, chętnie podyskutuję o życiu.  

 

 


 

 

 

Komentarze

  1. Żabko, jakie to prawdziwe. I niestety nigdy się nie kończy, może zostać w nas ta dostępność na potrzeby najbliższych całe życie, może stać się drugą naturą. Tytuł bloga genialny. Już sam tytuł i wyjaśnienie skłania do myślenia: jak zadbać o swoje granice. Nie mogę się doczekać następnego artykułu i gratuluję, świetny debiut!!!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz